Twoja osobista Konstytucja

Co ma wspólnego konstytucja z relacjami? Rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja skłoniła mnie do zastanowienia się nad tym czy we własnych relacjach posiadam coś na wzór konstytucji czy jest to raczej zbiór luźnych praw.

Konstytucja to inaczej ustawa zasadnicza i oznacza zbiór najważniejszych praw w państwie. Temat w pierwszej chwili brzmi bardzo formalnie i zdaje się być zupełnie oderwany od dużo bardziej emocjonalnej sfery naszego życia: naszych relacji. Czy można jednak znaleźć pomiędzy nimi punkt styku? Moim zdaniem tak.

Osobista konstytucja

Każdy z nas posiada zbiór wartości, który stanowi o jakości jego życia, a czasami nawet o istnieniu. Historia zna wiele przypadków, gdy ludzie oddawali swoje życie, by pozostać w zgodzie ze swoimi wartościami. Ten zbiór wartości widzę jako swego rodzaju osobistą konstytucję.

Osoby takie jak Matka Teresa, Mahatma Gandhi, Martin Luther King mieli tak mocne osobiste konstytucje, że wpłynęli na losy wielu ludzi. Podziwiamy ich za to i czasami nawet staramy się naśladować, ale… często średnio to wychodzi.

My i Ci wielcy

Pierwsza różnica jaka przychodzi mi do głowy to skala w której dochodzi do porównania. Gdy myślę o wspomnianych już nazwiskach, albo też o Albercie Einsteinie, Abrahamie Lincolnie czy Nelsonie Mandeli, to myślę o tym, że oni podejmowali decyzje na zupełnie innym poziomie niż ja. W skali krajowej, a nawet światowej. Od ich decyzji często zależało życie ludzi, a przez to ich poziom wartości wychodził na pierwszy plan. Również jeśli chodzi o antybohaterów historii na czele z Hitlerem i Stalinem – ich zbiór wartości również jest dość czytelny, a ich decyzje miały wpływ na życie milionów ludzi.

Jak do tego się mają nasze codzienne wybory? Czy jeśli ktoś Cię obgada za Twoimi plecami, to czy zareagujesz na to czy raczej przełkniesz tę odrobinę goryczy na rzecz ogólnej „dobrej” atmosfery? Czy jeśli Twój znajomy zdaje się nie pamiętać, że jesteś dla niego niemal na każde wezwanie, a gdy Ty o coś prosisz, zazwyczaj nie ma dla Ciebie czasu, to czy mówisz o tym, że Ci przykro?

Pytam o to, bo zostawiam się nad tym czy Ci wielcy byli od razu wielcy czy też stali się wielkimi, bo długo dbali o pozostawanie ze swoją osobistą konstytucją w drobnych sprawach?  Wydaje mi się, że niestety to drugie. Piszę „niestety”, bo to trudna droga. Przynajmniej dla mnie była bardzo trudna. Teraz, gdy widzę korzyści, jest już dużo, dużo lepiej, chociaż nadal nie jest to dla mnie super naturalne, lecz wymaga pewnego wysiłku.

Znajomość siebie

Żeby dbać o swoją osobistą konstytucję, trzeba ją oczywiście najpierw mieć. Sprawa wydaje się oczywista, ale jak się rozejrzysz wokół siebie, to ile widzisz osób, o których możesz powiedzieć, że dobrze siebie znają? Że akceptują siebie, ponoszą odpowiedzialność za swoje decyzje i idą powoli do przodu? Oczywiście żaden człowiek nie jest w 100% pełnią siebie – wszyscy jesteśmy w drodze – i chodzi głównie o to by mieć świadomość gdzie się akurat jest i decydować czy się chce jeszcze w tym miejscu zostać czy zrobić kolejny kroczek.

Jest więc tak, że każdy z nas ma na swój temat większą lub mniejszą wiedzę, a więc również wiedzę o swoich własnych wartościach – o swojej osobistej konstytucji. Na tu i teraz. I nawet jeśli słabo siebie znamy, to i tak coś o sobie możemy powiedzieć definitywnie, np.: „wolność to dla mnie podstawa”, „nie godzę się na kłamstwa w moich relacjach”, „potrzeba akceptacji przez partnera jest dla mnie fundamentalna” itp. Dlaczego to takie ważne, by mieć świadomość tego typu stwierdzeń o sobie? Gdyż to, co znane, można chronić.

Granice

Wyobraź sobie kraj, który nie dba o swoje granice. Każdy może do niego przyjechać, zrobić co mu się żywnie podoba i wyjechać. Co myślisz o takim kraju? Ja myślę, że sam o siebie nie dba, nie szanuje sam siebie i swoją postawą prowokuje, by inne kraje go wykorzystywały. Tak samo jest w relacjach między ludźmi. Czy któreś z przytoczonych historii brzmią znajomo?

Jestem z moim facetem od 3 lat. Na początku było super, ale ostatnio coraz częściej zdarza mu się mnie obrazić. Niby to w żartach, ale czuję się potem fatalnie. Nic jednak nie mówię.

Moja dziewczyna jest chorobliwie zazdrosna. Ciągle sprawdza mój telefon. Mówiłem, żeby przestała, ale ona ciągle to robi.

Od kilku lat nie mieszkam z rodzicami, ale kiedy bym się z nimi nie kontaktowała, to mówią mi co mam robić. Mam tego dość i unikam trudnych tematów, ale oni zawsze coś wymyślą.

Nadal mieszkam z rodzicami i niestety nie szanują oni mojej prywatności. Wchodzą mi do pokoju kiedy chcą. Mówiłam, żeby tego nie robili, ale nie słuchają.

O co chodzi z tymi kobietami? Uśmiechają się do mnie, ale gdy próbuję się do nich zbliżyć, to wrzeszczą na mnie i uciekają. Nic nie rozumiem.

Mój szef znowu dzisiaj na mnie nakrzyczał. Gdy próbowałam mu wyjaśnić, że się myli i że jest zupełnie inaczej niż mówi, kazał mi wyjść z gabinetu. W ogóle nie chciał mnie słuchać. Mam dość jego i tej pracy!

We wszystkich opisanych sytuacjach mamy do czynienia z kwestią dotyczącą granic – zauważ, że wszystkie osoby z przykładowych historii dały sobie mniej lub bardziej „wejść na głowę”. Innymi słowy, gdy nasze granice są przekraczane, to czujemy to. Bywa, że nie potrafimy od razu nazwać danej sytuacji, jako przekraczanie naszych granic, ale nasze odczucia są sygnałem, które mogą nas do tego doprowadzić.

Sprawę z granicami dodatkowo komplikuje to, że najczęściej z jednymi osobami potrafimy dbać o granice lepiej, a z innymi gorzej. Trudniej więc „złapać” to, że problem z granicą występuje.

Bardzo ważna jest jeszcze jedna kwestia, chociaż ostrzegam, że początkowo może Ci się ona wydać trudna do przyjęcia: jeśli pozwalasz na to by inni przekraczali Twoje granice, na 99% oznacza to, że sama lub sam również przekraczasz granice innych! Idę o zakład, że tego nie chcesz, więc jeśli uważasz, że pozwalasz na przekraczanie własnych granic, to zachęcam Cię do zobaczenia tego problemu w ten sposób, że gdy zaczniesz lepiej dbać o własne granice, na 99% poprawisz też jakość życia innych. Tak to bowiem działa, że osoby, które dobrze dbają o swoje granice muszą mieć najpierw dobre wyczucie własnych granic, by móc jest skutecznie chronić. Dzięki temu są też uważniejsze na granice innych ludzi. I odwrotnie: jeśli ktoś nie zna własnych granic, tym bardziej nie będzie miał świadomości przekraczania granic innych.

Rozwiązanie

Prawo się zmienia. Do konstytucji dochodzą nowe akty prawne, a czasem i sama konstytucja ulega zmianie. Podobnie jest z Twoją osobistą konstytucją. Możesz ją zdefiniować na teraz, a potem poszerzać ją o dowolne uszczegółowienia. Ponadto, gdy uznasz to za stosowne, możesz zatrzymać się i napisać ją ponownie od podstaw. Ważne jest przede wszystkim to, by zacząć identyfikować wartości, które są dla Ciebie najważniejsze.

Gdy zidentyfikujesz wartość, o którą chcesz zadbać lepiej od dzisiaj: postaw granicę i zacznij ją chronić. W tym momencie ostrzegam ponownie: jeśli do tej pory w jakiejś relacji tej granicy nie było, to możesz trafić na opór. Może być on nawet bardzo silny. Jeśli masz obawę o to, czy wytrwasz w obronie tej granicy, możesz też spróbować z postawieniem podobnej granicy w innej, bezpieczniejszej relacji, np. z przyjaciółką lub przyjacielem. Jeśli nie masz nikogo takiego, a jednak czujesz potrzebę nauczenia się tego, zapraszam Cię do przyłączenia się do treningu online z latarkami, gdzie osobiście dbam o to, by granice uczestników były zadbane.

W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby doświadczyć na własnej skórze tego, że postawienie granicy jest ważne i DOBRE dla relacji – dla Ciebie, jak i drugiej strony. Samo „jak to osiągnać” jest drugorzędne i zależy od Twojej decyzji.

Więcej informacji na temat dbania o granice

Jeśli potrzebujesz się dowiedzieć więcej o granicach w relacjach i konkretnych sposobach na dbanie o nie, zachęcam Cię do zapisania się na newsletter, bo dzięki temu otrzymasz darmowy 42-stronicowy e-book „Czy potrafisz stawiać granice w relacjach?„, który pomoże Ci określić lepiej miejsce, w którym jesteś i jak dobrze dbasz o swoją osobistą konstytucję.

Z e-booka dowiesz się:

    • Co zyskasz dbając o granice?
    • Jak szukać granic swoich i innych?
    • Dlaczego w jednych relacjach stawianie granic przychodzi nam łatwiej, a w innych trudniej?
    • Dlaczego dbanie o granice jest takie ważne?
    • Jak dbać o granice?
    • Jak komunikować się w sprawie granic?
    • Czy złość może być dobra?
    • Jak rozpocząć dbanie o granice?
    • Jak znaleźć odwagę?

Mam nadzieję, że zachęciłem Cię do spojrzenia na Twoją „osobistą konstytucję” oraz na granice, które chronią zawarte w niej wartości. Życzę Ci sukcesów na drodze w dbaniu o granice. Pamiętaj, że dbając o własne granice, dbasz również o swoich bliskich. Co więcej, jeśli Twoja osobista konstytucja będzie wyraźna, a Twoja determinacja do chronienia granic Twoich wartości wystarczająco silna, to kto wie: może za jakiś czas my wszyscy na tym skorzystamy.

PS. Jeśli podobnie jak ja nie znasz hiszpańskiego, to spieszę z pomocą w złapaniu przesłania obrazka tytułowego, który jest przykładem „konstytucji dla domowników” (google przetłumaczył minimalnie inaczej 🙂 ):

W tym domu
jesteśmy prawdziwi
bawimy się dobrze
mówimy proszę
dziękuję i przepraszam
popełniamy błędy
codziennie się śmiejemy
przytulamy się i całujemy
mówimy o naszych marzeniach
przede wszystkim jesteśmy szczęśliwi
kochamy się bardzo

ROZWIJAJ SIĘ ZE MNĄ I OSOBAMI PODOBNYMI DO CIEBIE
kliknij tutaj by poznać szczegóły

 

Photo by Alexander Schimmeck on Unsplash

Podobał Ci się artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 🙂

4 thoughts to “Twoja osobista Konstytucja”

  1. Przeczytałam Twój wpis z dużą uważnością i pewne elementy mnie zastanowiły.
    1. Posiadając otwarte granice prowokuję innych, aby je przekraczali – jak dla mnie i tak i nie. Przekroczą ludzie o innych wartościach, przyzwyczajeniach, kulturze. Wielu osobom nie muszę tłumaczyć, że otwarte drzwi do mojego pokoju nie oznacza, że mogą sobie wchodzić kiedy chcą, niektórym mogę powiedzieć raz i uszanują, inni zaś nie będą umieli zrozumieć i zaakceptować moich granic. Czasami ludzie poprostu mają granice w innym miejscach i to co dla nich jest normalne dla nas niedopuszczalne.
    2. Z jednymi potrafię trzymać granice a z innymi nie – to ważna uwaga i tym bardziej wg mnie warto się nad tym pochylić, bo przyczyna nieumiejętności trzymania granic choć trudna do dostrzeżnia wiele o mnie mówi, o naszych potrzebach,, lęku, przekonaniach.
    3. Zgodzę się, że granice można przesuwać. Szczególnie dla dobra bliskiej relacji, warto popracować nad elastycznością (jeśli dana sytuacja na to pozwala). To jak dla mnie najtrudniejszy proces. Dla mnie największym niebezpieczeństwem jest ochota wskoczenia w drugą skrajność. „Nie trzymałam granic to teraz będę ich strzec jak wojownik bo przecież to moje życie i mam prawo!” Nie dosyć, że to ogromny wysiłek (bo jednak stawianie granic nie jest łatwe) to jeszcze stale czujna, stale na baczności czy aby to nie jest moment aby powiedzieć STOP. W dodatku taki duży wysiłek „nagle” jest też trudny do utrzymania na dłuższą metę. Zderzenie się z niezadowoleniem drugiej strony często wiąże się z różnymi emocjami (od satysfakcji, że się udało do lęku, poczucia winy czy nawet procesu wyparcia i zamrożenia). Wg mnie ludzi warto oswajać, powoli małymi krokami, zaczynać od tych mniej istotnych spraw i mniej istotnych relacji (tak jak piszesz) i dopiero jak już będzie to banalnie proste to przechodzić do trudniejszego levelu.
    4. Najważniejsze to poznać siebie 🙂

    Fajnie, że poruszyłeś ten temat. Dziękuję 😉

    1. Dzięki Ann za komentarz 🙂

      Wydaje mi się, że wspólnym mianownikiem punktów, o których wspomniałaś jest elastyczność granic. Bez elastyczności mamy 2 bieguny: brak granic lub mur, którego nikt nie sforsuje.

      Oczywiście to, w jaki sposób ustawiamy granice jest indywidualne dla każdego. I rozumiem, że akurat Tobie bliższe jest większe otwarcie, a potem ewentualnie postawienie granicy, gdyby ktoś się „zapędził”. I ja nie twierdzę, że to jest złe, ani nie twierdzę, że lepsze jest postawienie muru, a następnie zrobienie wyrwy, gdy ktoś się przez dłuższy czas nie zrazi. Widzę to tak, że każdy z nas może zaczynać w innym miejscu i stosować różne metody. Idealny punkt elastyczności być może istnieje, ale to nie matematyka, że da się go wyliczyć.

      Do tego relacje są dynamiczne i w każdej naszej relacji postępujemy nieco inaczej. I zgadzam się z puentą Twojej odpowiedzi – by poznać siebie. Bo w tej wiedzy o sobie zawarty jest również rozdział na temat własnych granic i sprawdzonych metodach na dbanie o nie 😉

  2. Konstytucja 🙂 Fajny temat. U mnie w domu obowiazuje coś takiego.
    „W tym domu:
    – mówimy prawdę,
    – wspieramy się,
    – jesteśmy sobą,
    – wybaczamy,
    – szanujemy się wzajemnie,
    – marzymy,
    – przytulamy się,
    – myślimy pozytywnie,
    – doceniamy każdy dzień,
    – dużo się śmiejemy,
    – kochamy się.

    Dużo czasu i wysiłku zajęło wprowadzenie jej w życie, ale udało się, a raczej wypracowaliśmy takie zasady i było warto :-). Pozdrawiam i fajnie, że piszesz 🙂

    1. Bardzo się cieszę, że stosujesz „domową konstytucję” 🙂 Super, że udało Wam się wypracować zasady i że działają 🙂
      I dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *