Rozstanie – Czy Rozstanie to na pewno Koniec Związku?

Jesteś z kimś, ale nagle druga osoba odchodzi. Nie do końca rozumiesz dlaczego to zakończyło się w ten sposób, nie wiesz co właściwie poszło nie tak. Albo może to Ty kończysz związek z braku sił na dalsze jego ratowanie. Tak czy inaczej, prowadzisz ze sobą dyskusje, typu: „co by było gdyby”. Czas płynie, a jednak łapiesz się na tym, że czasem wracasz myślami do przeszłości. Jakby nie wszystko zostało zrobione, jakby pozostało coś niedokończone…

Bo z jednej strony do rozstania doszło, ale jednocześnie w jakimś sensie związek jeszcze trwa, jeszcze się domyka. Czy zatem rozstanie to na pewno koniec związku? 

Zdarza się, że trudno jest określić nawet moment zakończenia związku. Szczególnie, gdy ludzie rozstają się w emocjach, mówią rzeczy, których później żałują. Potem jedni chcą się tłumaczyć, a drudzy nie chcą już słuchać. Jedni gonią, drudzy uciekają. A potem odwrotnie. Nawet jeśli ktoś krzyknął: „To już koniec”, to kolejne zdarzenia niekoniecznie to potwierdzają. 

Niektóre pary potrafią się tak ganiać przez lata! Nie są w stanie ani być ze sobą, ani trwale się rozstać. Z pewnością takiemu stanowi rzeczy służą wszelkiego typu sprawy, które w jakiś sposób podtrzymują kontakt. Dla przykładu, słyszałem historię pary, która rozstała się, ale pomimo wejścia w nowe związki nadal dawała sobie sygnały zainteresowania. Pretekstem i paliwem do podtrzymywania tej sytuacji była… wspólna opieka nad niegdyś wspólnym zwierzakiem. 

Teoretycznie wszyscy wiemy, że przeszłość to przeszłość. I że dzisiaj jest dzisiaj. W praktyce jednak zaskakująco dużo osób utyka w pewnego rodzaju zawieszeniu, które łączy w sobie:

  • niedomkniętą przeszłość,
  • niewyraźną teraźniejszość
  • i fantazyjną przyszłość. 

Dlaczego?

Proces przeżywania straty

Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że nawet jeśli sama decyzja o rozstaniu zapada w konkretnej chwili, to rozstawanie się to proces, który trwa w czasie. W tym sensie rozstawanie się możemy zobaczyć jako proces przeżywania straty, opisany przez Elisabeth Kubler-Ross jako składający się z 5 faz:

  1. Zaprzeczenie – w tej fazie nie wierzysz, że to co się dzieje to prawda. Nie dowierzasz, albo wręcz odrzucasz od siebie myśli o tym, że to już koniec.
  2. Gniew – wściekasz się na bliską osobę i na siebie. Wywalasz z siebie dużo złości.
  3. Targowanie się – próbujesz odwrócić to co się wydarzyło. Negocjujesz ze sobą i z eks. Zrobisz na tym etapie wszystko, by nie doświadczyć poczucia straty.
  4. Faza Depresji – depresja rozumiana jako utrata wiary w miłość, w związki, w ludzi. Obniżony nastrój. Poczucie zapadanie się.
  5. Akceptacja – godzisz się z tym co masz na dzisiaj. Uznajesz nieodwracalność, uznajesz, że jest tak jak powinno być. Doznajesz poczucia pogodzenia się z bieżącą sytuacją.

Życie to nie książka, więc powyższe fazy mogą się przeplatać, pojawiać się i znikać, by za chwilę ponownie się pojawić. Dla przykładu: możesz wejść w fazę targowania się, a potem w gniew, a potem w fazę zaprzeczenia.

To przeplatanie się faz jest naturalne. Zdarza się jednak, na przykład w sytuacji utrzymywania kontaktu z eks, że można utknąć  – z jednej strony nie mieć prawdziwego związku z eks, ale również odebrać sobie szansę na domknięcie tego rozdziału i otwarcie się na coś nowego. Coś w stylu stania w otwartych drzwiach: ani nie jesteś w środku, ani na zewnątrz.

Mówiąc o rozstaniu teoretycznie i na chłodno, sprawa jest niezwykle prosta. Wystarczy uznać nieodwracalność tego co dotychczas się wydarzyło, domknąć uchylone drzwi i ruszyć naprzód.

Jako ludzie funkcjonujemy jednak nie tylko w sferze racjonalnej, ale również emocjonalnej, cielesnej i duchowej. W sytuacji rozstawania się naturalnie pojawia się w nas bardzo dużo emocji, wrażeń z ciała i myśli, i wielu z nich nie witamy z radością. To trudny proces i naturalnie może przyczyniać się do obniżania nastroju, albo wręcz cierpienia. 

Sytuacje życiowe o największym ryzyku zachorowania

Sprawa jest tym poważniejsza, jeśli mówimy o szczególnym rodzaju rozstania – o rozwodzie. Zgodnie z badaniami z 1967 r. które przeprowadzili psychiatrzy z Washington University w Seattle, rozwód oznaczono jako drugie, z najbardziej stresujących zdarzeń w życiu, zaraz po śmierci współmałżonka. Na trzecim miejscu znalazła się separacja małżeńska. Psychiatrzy zauważyli, że im zdarzenie jest wyżej na liście, tym większe jest ryzyko tego, że poważnie zachorujesz. 

Co praktycznego wynika z tych badań? Że rozstanie po długim związku, to sytuacja szczególna i dla większości ludzi bardzo trudna. Warto o tym pamiętać i odpowiednio troskliwie o siebie zadbać.

Jak zadbać o siebie i jak poradzić sobie z rozstaniem?

To zależy wyłącznie od Ciebie. Zależy od tego jak się w danym momencie przejawiasz, jak Ci jest i czego akurat potrzebujesz. Rozstawanie może powodować w nas zupełnie różne reakcje. U jednych pojawi się dużo lęku przed samotnością, u innych dużo poczucia zmarnowanego czasu, a u jeszcze innych, poczucie pustki, poczucie bycia odrzuconym, albo duże pokłady złości. Zależy to więc od osoby oraz momentu w procesie rozstawania się.

Innymi słowy: każdy zareaguje inaczej, ale też każdej reakcji, jakakolwiek by była, można się przyjrzeć. Gdy się jej przyjrzymy, przeżyjemy towarzyszące jej emocje, przetrawimy to, co jest do przetrawienia… to zapewne wyłoni się coś kolejnego… a potem znowu coś kolejnego. Trudność rozstawania się, polega na tym, że reakcje i stany, które się wówczas pojawiają bywają intensywne i jest ich dużo na raz. Często dotykają też bardzo wrażliwych miejsc. Można powiedzieć, że w trakcie bycia w związku w jakimś stopniu te miejsca były chronione, a po rozstaniu, dają o sobie znać.

Ujmując całą sytuację jeszcze inaczej: jest zupełnie naturalne, że trudne sytuacje uruchamiają wiele emocji, lęków, myśli i reakcji z ciała. Mając tego świadomość, możesz dać sobie na to przestrzeń. Przestrzeń, również w znaczeniu fizycznym czy też geograficznym. Dla przykładu: jeśli z jakiś względów masz stały kontakt z toksycznym eks, to trochę tak jakbyś próbowała przeprowadzać operację na otwartym sercu i jednocześnie próbowała oglądać horror w telewizji. W takiej sytuacji ryzyko komplikacji w trakcie operacji wzrasta, i też z oglądania filmu pewnie wiele nie będziesz mieć.

Idąc za porównaniem z operacją – jeśli decydujesz się na operację, to zazwyczaj akceptujesz konieczność poddania się medycznemu reżimowi: najpierw chodzisz na konsultacje, czasami prosisz innego lekarza o potwierdzenie diagnozy, a gdy już się zdecydujesz na operację, to nie jesz i nie pijesz przez jakiś czas przed operacją, a do szpitala nie wpadasz na 5 minut przed, tylko wcześniej: przebierasz się, kładziesz do łóżka i tak dalej.

Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne, to wielu osobom jakoś trudniej zapewnić sobie przestrzeń na przeprowadzenie operacji pod tytułem “rozstanie”, chociaż jest bardzo złożoną operacją. I jak pokazują wspomniane badania operacją jedną z najpoważniejszych, bo mocno zwiększającą ryzyko wystąpienie choroby.

Co jest dla Ciebie możliwe?

Zdaję sobie przy tym sprawę, że nie każdy może rzucić wszystko, pojechać w Bieszczady, kontemplować życie i przechodzić płynnie proces kończenia związku. Ale prawdopodobnie większość z nas może wyjechać na kilka dni, żeby złapać oddech, zwolnić, pobyć ze sobą.. A jeśli w Twoim przypadku nawet to nie jest możliwe, to zapewne możesz zacząć regularnie chodzić do lasu czy parku, by w ten sposób zapewnić sobie przestrzeń wyłącznie dla siebie.

Po drugie, o ile mało kto z nas wpadłby na pomysł, żeby operować fizyczne serce jako chirurg amator, to jednak jeśli chodzi o nasze zdrowie psychiczne, dużo częściej wybieramy opcję “sam sobie poradzę”, “dam radę”.

I jasne, są pewnie osoby, które dadzą radę same, ale czy nie byłoby im lżej, gdyby zapewniły sobie towarzyszenie w procesie rozstania?

Tym bardziej, jeśli należysz do osób, które mają ograniczone wsparcie ze strony znajomych, albo rozstajesz się po długim związku, to zachęcam Cię do rozważenia kontaktu z psychoterapeutą, grupą wsparcia lub inną formą wsparcia, która będzie dla Ciebie pożyteczna. Bo regularne spotkania w bezpiecznej przestrzeni, gdzie możesz na bieżąco oglądać to, co się z Tobą dzieje, mogą znacznie ułatwić Ci przejście przez cały proces.

A tematów do omówienia, szczególnie po długim, albo trudnym związku, jest bardzo dużo. Znajomi czy rodzina też oczywiście mogą ten proces wspierać, ale czasem mogą też przeszkadzać. Ludzie często, pomimo dobrych intencji, nie wiedzą co powiedzieć i mówią rzeczy w stylu: “Głowa do góry”, “Będzie dobrze”, “Takiego kwiatu to pół światu”. I może nawet te ludowe powiedzenia mają coś w sobie, ale gdy ktoś cierpi, to mogą bardziej wywoływać złość niż koić. Zresztą słusznie, bo są mało empatyczne.

Czy potrafię uznać nieodwracalność?

Niezależnie od obranego sposobu, jak już sobie te emocje chociaż częściowo „poprzeżywasz” i “ogólne napięcie” z Ciebie zejdzie, to myślę, że warto zapytać siebie: “Czy potrafię uznać nieodwracalność tego co się wydarzyło?” Moim zdaniem to bardzo ważne pytanie, bo pomaga sprawdzić na co w danej chwili jestem ukierunkowany. Czy potrzebuję jeszcze popatrzeć wstecz, poszukać zrozumienia i sensu czy może chcę już zwrócić uwagę bardziej ku przyszłości?

Uznanie nieodwracalności to takie domknięcie uchylonych drzwi. Zamykasz drzwi i pewien rozdział życia bezpowrotnie się kończy. Co się wówczas pojawia? Smutek. Bo smutek to naturalna emocja, która pojawia się w związku ze stratą. I nie ma znaczenia czy to, co zostało za drzwiami było dobre czy niedobre. Czy to Ty zerwałaś czy nie. Każdy bowiem sam domyka swoje drzwi.

Skąd wiadomo, że to już?

Jeśli jesteś w takiej sytuacji, zamknęłaś właśnie drzwi i smutek się pojawił, to chcę Cię zachęcić, żebyś dała sobie w tym miejscu czas. Jeśli pojawią się łzy, to niech płyną, niech do Ciebie mówią. A gdy w końcu przestaną płynąć, to mam nadzieję, że pojawi się w Tobie poczucie oczyszczenia i spokoju. 

Mówię o tym w takich szczegółach dlatego, że wiele osób nie potrafi przeżywać smutku, wzbrania się przed nim i przed towarzyszącym mu płaczem. A smutek jest niezwykle ważny. Dobrze przeżyty smutek domyka, oczyszcza i przygotowuje na nowe.

Serce i rozum

Cały proces rozstawania się widzę jako pojednywanie się serca i rozumu. Zaraz po rozstaniu może być pomiędzy nimi sporo nieporozumień i konfliktów. Może się więc zdarzać, że rozum będzie lekko z przodu, a serce będzie potrzebowało trochę czasu by podgonić. Oczywiście czasem może być też dokładnie odwrotnie i to serce da impuls do działania, a potem rozum będzie musiał się odnaleźć. Natomiast pod koniec procesu, różnica pomiędzy nimi powinna być mniejsza.  

W całym procesie rozstawania się, ważne jest, żeby w ogóle go przetrwać. Warto więc zatroszczyć się o swój komfort w trakcie tego procesu.

Rozstanie to jednocześnie szansa na zwolnienie, lepsze poznanie siebie, zebranie energii i wzmocnienie się. Szansa na wzięcie za siebie odpowiedzialności, domknięcie starego i otwarcie się na nowe. Jest trudne, ale też zawiera w sobie bardzo duży potencjał do rozwoju. 

 

Czas rozstania i przeżywania żałoby, to bardzo trudny okres w życiu. Jeśli potrzebujesz wsparcia lub chcesz popracować w ramach psychoterapii nad poszerzeniem własnej świadomości w obszarze Twojego przejawiania się w relacjach, zachęcam Cię do rozważenia współpracy z kimś z zespołu Nasze Relacje. Więcej szczegółów znajdziesz tutaj: Psychoterapia i tutaj: Zespół Nasze Relacje.

Zapraszam Cię do również do zapisania się na listę mailingową, by otrzymywać treści na temat różnych aspektów dot. związków.

 

Tymczasem, trzymaj się ciepło. Cześć!

 

Photo by Anthony Tran on Unsplash

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *