Miły Facet: Być Miłym Facetem? Nie Być? Czy da się Inaczej?

Miły facet - być miłym facetem, nie być, czy da się inaczej

Chcę Ci przekazać drogi mężczyzno kilka moich refleksji na temat zjawiska czy też syndromu miłego faceta. Od razu podkreślę, że wybór tego, czy warto nim być lub czy warto nim pozostać oczywiście należy do Ciebie i nie zamierzam Cię do niczego przekonywać. To, na czym się skupię, to:

  • przyczyny stania się miłym facetem
  • korzyści z bycia miłym facetem
  • koszty związane z byciem miłym facetem
  • opcje, jakie widzę dla Ciebie, jeśli temat „miłego faceta” Cię dotyczy

Mam nadzieję, że przedstawione tu treści pozwolą Ci nieco poszerzyć swoją świadomość o byciu miłym facetem i dokonać dla siebie dobrych wyborów.

Mój własny przykład

Zastanawiałem się w ostatnim czasie, co chcę robić dalej, w swojej sferze zawodowej: komu i co oferować, komu mogę dać wartościowe wsparcie. W którymś momencie mocno poczułem, że chcę przygotować ofertę współpracy dla mężczyzn i ją przygotowałem, czego wyrazem było stworzenie strony meskiemiejsce.pl. Doszedłem też do tego, „jak chcę to robić” – że nie chcę tej współpracy nikomu wciskać. Postanowiłem bezpłatnie dzielić się swoją wiedzą i jak pojawi się ktoś chętny by ze mną popracować, to super, a jak nie, to po jakimś czasie zastanowię się co dalej.

[Uwaga: strona meskiemiejsce.pl nie jest już aktywna. Projekt w tej formule zakończyłem, ale pojawił się nowy kierunek pracy z mężczyznami, o którym może opowiem przy innej okazji]

I teraz przychodzi kawałek dotyczący bycia miłym facetem, który to kawałek ja również w sobie odnajduję. Pojawił się we mnie niepokój wokół tego jak zostanę odebrany przez Ciebie i innych z tą decyzją. Pojawiła się we mnie obawa, że zostanę oceniony i odrzucony ze swoim wyborem.

Jak być może słyszysz drogi mężczyzno: jedno to odkrycie co chcę zrobić, a drugie to możliwość pójścia za moją własną potrzebą. I że nawet jeśli odkrywamy to, czego chcemy, to na zadbaniu o to, możemy utykać napotykając na przykład na niepokój. Bo niepokój czy też lęk to są emocje bardzo hamujące. I jest to bardzo związane z syndromem miłego faceta.

Tyle na ten moment o mnie. W dalszej części opowiem Ci o dalszym ciągu mojego wewnętrznego procesu, bo teraz chcę Ci opowiedzieć o genezie stawania się miłym facetem. Dzięki temu powinno się stać dla Ciebie dużo jaśniejsze dlaczego wybrałem dla siebie tak, a nie inaczej.

Przyczyny bycia miłym facetem

Czy znasz może chociaż jednego chłopczyka, który rodząc się, jest od razu miłym chłopczykiem? Ja nie znam i śmiem twierdzić, że tacy się nie rodzą. Podobnie jak nie rodzą się dzieci niemiłe.

Wygląda więc na to, że w którymś momencie życia dzieje się coś takiego, że z chłopczyka możemy stać się miłym chłopczykiem.

Jakie to mogą być okoliczności? Ano zwykle takie, że niebycie miłym chłopczykiem jest wprost lub nie wprost nieakceptowane. Innymi słowy, sprzeciw chłopczyka nie jest przyjmowany, jego złość nie jest pomieszczana, to że mu się coś nie podoba bywa oceniane i zawstydzane.

Jako dzieci mamy niezwykle silną wolę przetrwania. Nieświadomie, podkreślam – nieświadomie, jako taki chłopczyk potrafimy w jakiś niemal magiczny sposób zorientować się, że takim jakim jesteśmy, nie będziemy przyjęci przez otoczenie. A jak nie zostaniemy przyjęci to, to oznacza śmierć. Bo żaden chłopczyk nie przetrwa bez opiekuna.

I z tego powodu dochodzi do zjawiska adaptacji do zastanego otoczenia. Mając do wyboru: przetrwanie powiązane z utrzymaniem więzi z rodzicem na jednej szali, a na drugiej szali – pozostanie autentycznym sobą, naturalnie (podkreślam raz jeszcze – nieświadomie) wybierzemy przetrwanie powiązane z utrzymaniem więzi z rodzicem.

To rozwiązanie jest absolutnie najlepszym z możliwych rozwiązań. Bo wybierając autentyczność moglibyśmy nie dożyć do tego momentu, w którym to drogi mężczyzno czytasz. A dzięki temu, że (nieświadomie) wybrałeś porzucenie siebie i utrzymanie więzi z rodzicem, to możemy się teraz tym zajmować.

Innymi słowy, jest tak: korzyścią tej adaptacji jest przetrwanie. Umożliwia bowiem utrzymanie więzi poprzez dostosowanie się do sytuacji – stanie się miłym chłopcem.

Dramatycznym kosztem tego rozwiązania jest to, że bardzo uzasadnione i naturalne potrzeby tego chłopca pozostają niezaspokojone. Z czasem, często, te potrzeby są niestety zapominane, wypierane.

Zachęcam Cię do sprawdzenia co w Tobie, gdy słyszysz co teraz mówię. Czy to Cię w jakiś sposób porusza, złości, przestrasza? A może czujesz spokój? Zachęcam Cię do tego, bo w tym tkwi największa wartość tego dzisiejszego naszego spotkania – czyli w tym, co Tobie robi to, co piszę. A nie w tym, że coś tam piszę. Moje pisanie, bez Twojego rezonansu, nie daje wielu korzyści. Jest jedynie paplaniną, której jest wokół aż nadto.

Oddech…

Idźmy dalej…

Korzyści i straty z bycia miłym facetem w dorosłości

Jak to, co powyżej, rozwija się dalej i jak przekłada się na dorosłość?

Przyjmijmy założenie, że ów chłopczyk, którym moglibyśmy być, dzięki temu, że jest miły, jest idealizowany przez mamę. Mama postrzega go, jako dobrego, miłego chłopczyka. Ba, chwali się nawet tym jaki jest wspaniały. Potrafi też powiedzieć do swojego męża: “Zobacz na swojego syna, jaki mógłbyś być”. Jednocześnie tata jest nieobecny, niechętny, a czasem zdaje się, że nawet wrogi – jakby zazdrosny nawet.

Chłopczyk rośnie więc z jednej strony: w poczuciu wyjątkowości, a z drugiej: złości do ojca, że nie potrafi załapać tego, co dla niego jest tak oczywiste. Złości się też na ojca, że nie może na niego liczyć i bywa, że czuje się niezrozumiany i samotny. O ile ma dostęp do tych uczuć.

Chłopczyk dorasta i jako miły facet spotyka kobietę. Ach, cóż to za kobieta: wspaniała, wiedząca czego chce, wyraźna. Miły facet dokładnie wie jak spełniać jej potrzeby, jest wrażliwy na jej emocje, instynktownie wie, gdy coś jest nie tak. Wie to, bo nauczył się „dbać” w ten sposób o swoją mamę.

Teoretycznie wszystko powinno iść jak “powinno”, bo przecież miły facet doskonale wie jak “powinno” być. Z jakiś jednak względów z każdym rokiem jego partnerka zdaje się być coraz mniej zadowolona, a nawet coraz bardziej roszczeniowa. A z kolei miły facet ma coraz więcej momentów, w których:

  • zapomina o zrobieniu zakupów, o które był proszony, 
  • “potrzebuje” dłużej zostawać w pracy, albo ma więcej wyjazdów służbowych,
  • to, na co się umawiał z partnerką, nie wydarza się.

Jak widzisz, miły facet bardzo się stara. I jednocześnie jest jakoś tak, że z czasem jest coraz trudniej. Pojawia się w nim coraz więcej frustracji, zdarza się, że bywa uszczypliwy, ironiczny, zdenerwowany z wydawałoby się, że błahych powodów. Jedno jednak z reguły pozostaje niezmienne: więź z partnerką, pozostaje utrzymana.

Innymi słowy: miły facet zrobi bardzo dużo, żeby utrzymać więź. Naprawdę bardzo dużo. I jest w tym niezwykle skuteczny. Dlatego drogi mężczyzno, jeśli odnajdujesz się w tym opisie, to zachęcam Cię do niespiesznego, uważnego pooglądania tego zjawiska w sobie. Jeśli rezonujesz z przekazem, że w centrum adaptacji pod tytułem “bycie miłym facetem”, jest chęć utrzymania więzi, to jest to samo w sobie bardzo ważny etap.

No to ja już nie będę miłym facetem

Z mojej perspektywy uświadomienie sobie, jaką funkcję pełni w Twoim przypadku bycie miłym facetem, a więc jakie masz z tego korzyści i koszty, jest kluczowe.

Pominięcie tego etapu, często prowadzi do decyzji – “No to ja już nie będę miłym facetem… będę niemiłym facetem”. I z tego co widzę wiele jest możliwości rozwijania się w tym kierunku – kursy obiecujące zmanipulowanie i zdobycie każdej kobiety, kursy gwarantujące sztuczki na odzyskanie byłej partnerki, itp.

Problem w tym, że jak jesteś miłym facetem, a potem jesteś niemiłym facetem, to możesz wylądować w poczuciu winy i wstydu, które to uczucia zapraszają Cię do powrotu do bycia miłym facetem. Innymi słowy, jeśli nawet będziesz raz niemiłym facetem, a raz miłym facetem, to możesz kręcić się w kółko.

Czy da się inaczej? (niż być miłym facetem lub niemiłym facetem?)

Moja odpowiedź na pytanie „czy można nie być miłym facetem albo niemiłym facetem?”, jest banalna: Tak, można. I brzmi: alternatywą jest „po prostu być” – cokolwiek to dla Ciebie oznacza.

To “być” jest bardzo ważne, bo w całej tej adaptacji bycia miłym facetem, kluczowe jest dla mnie to, że ten miły, wewnętrzny chłopiec nadal pozostaje niezaopiekowany i sfrustrowany. I to jest dla mnie kierunek do pracy, w którym bycie i odnajdowanie sfrustrowanych potrzeb ów chłopca, wyzwala naturalny kierunek rozwoju.

Innymi słowy, podejmując (nieświadomy) wybór o staniu się miłym chłopcem, ten autentyczny, wrażliwy, potrzebujący chłopiec pozostaje odrzucony. I chodzi o to, żeby odnowić z nim więź. I tu mogą się pojawić pytania: po co i jak?

Po co odnawiać kontakt z „miłym chłopczykiem”?

Możesz powiedzieć, przeszłość to przeszłość i nie ma co w niej grzebać. Po części się z tym zgodzę, a po części nie. Faktycznie przeszłość to przeszłość i jej nie zmienimy. I właśnie o to chodzi, czyli o uznanie nieodwracalności tego, co minęło. Uznanie nieodwracalności tego, że ten sfrustrowany chłopiec w nas nie dostanie już nigdy tego ciepła, miłości, czułości, bliskości, których kiedyś potrzebował, a ich nie dostał. Chodzi o poczucie się tym odrzuconym chłopcem i poczucia bycia przyjętym w tym odrzuceniu. W ramach uznawania nieodwracalności mogą pojawić się w nas złość, żal, smutek, niechęć do zajmowania się tym. I jest to naturalne w procesie żałoby. Bo jest to żałoba czyli żegnanie takiego życia, jakie pragnęliśmy mieć, a nie mieliśmy. 

Dzięki temu, że pożegnamy przeszłość, możemy zyskać lepszy kontakt z „tu i teraz”, a konkretnie z potrzebami, które nadal pozostają sfrustrowane. Różnica będzie taka, że już nie będziemy chcieli zmienić mamy lub taty, żeby nam dali, to czego kiedyś potrzebowaliśmy, bo już to domknęliśmy. I dzięki temu możemy skupić się na tym, żeby adresować swoje aktualnie rozpoznane potrzeby do innych ludzi: z pozycji dorosły do dorosłego.

I o ile dotychczas mogliśmy w takiej sytuacji wybierać osoby, które były podobne do rodziców, a więc były to osoby, które nie są w stanie spełnić naszych potrzeb tak jak rodzice, to po pożegnaniu przeszłości, często otwieramy się na osoby, które mogą odpowiedzieć na przynajmniej część tych potrzeb.

Jak odnawiać kontakt z „miłym chłopcem”?

Jak to zrobić? Moim zdaniem trudno to zrobić samemu. Zarówno jeśli chodzi o proces żałoby, w której potrzebujemy towarzyszenia życzliwej osoby, jak i o proces poszerzania świadomości, w którym to możemy utykać. Polecam więc psychoterapię, szczególnie w podejściu gestalt, które to podejście jest bardzo relacyjne i moim zdaniem doskonałe do tego typu trudności.

Może być też tak, że masz już dużą wiedzę i świadomość tego zjawiska, ale czujesz, że utykasz, krążysz w kółko. Być może nawet byłeś na psychoterapii, ale nie zadziałała w sposób jaki potrzebowałeś. Wówczas polecam Ci szukanie ludzi i miejsc, w których będziesz mógł doświadczyć siebie inaczej. Mam tu na myśli nie intelektualne zrozumienie tego jak “powinno się robić”. Wątpliwe jest też dla mnie, że wykupisz sobie kurs wideo o tej tematyce i on zadziała. Chodzi o znalezienie takiego otoczenia, w którym będziesz mógł przejawić się na nowo i poczuć jak to jest, gdy na przykład ktoś Cię widzi, ktoś przyjmuje Twoją złość albo wstręt, gdy w którymś momencie rozluźniasz się i nie kalkulujesz czy coś zrobić tylko po prostu wchodzisz w kontakt z drugą osobą i na bieżąco sprawdzasz jak Ci jest w trakcie. 

Zachęcam Cię więc do szukania bezpiecznych miejsc, umożliwiających przejawienie się tego sfrustrowanego chłopaka tak, żeby jego potrzeby mogły być zaspokojone. Dla przykładu, byłoby to miejsce, w którym mógłbyś powiedzieć: “Uświadomiłem sobie, że potrzebuję Waszej/Twojej uwagi i akceptacji”. I jeśli je dostaniesz, to dopiero wtedy możesz poczuć jak to jest. Nie jest łatwo o takie miejsca, ale jest to możliwe. Zachęcam Cię do szukania takich grup i takich osób, z którymi czujesz, że jest to możliwe. Jeśli masz poczucie, że ja mogę być taką osobą, zapraszam Cię do odwiedzenia strony meskiemiejsce.pl i sprawdzenia oferty współpracy lub do pozostania w kontakcie w ramach tej społeczności – być może społeczność mężczyzn, którzy pojawią się wokół Męskiego Miejsca, będzie tym „dobrym środowiskiem”?

Domknięcie mojego wątku

Chcę teraz domknąć wątek mojego mierzenia się z tematem bycia miłym facetem, w kontekście serwisu meskiemiejsce.pl. Jak pamiętasz miałem w sobie niepokój wokół tego jak zostanę przyjęty ze swoją decyzją.

Kluczowym dla mnie jest uznanie, że nie da się pozbyć się niepokoju. Nie wierzę w żadne „kontrolowanie emocji”, albo „wznoszenie się ponad własne emocje”. Uważam, że nie dość, że jest to niepotrzebne, to często jeszcze prowadzi do oszukiwania samego siebie.

Wchodząc w swój lęk akceptuję ryzyko tego, że niektóre osoby nie przyjmą mnie z tym. Taka jest realność. Dzięki swojemu niepokojowi mogę w ogóle to rozważyć. Może Ci to również pokazać, że wiele lat pracy nad sobą nie sprawia, że przestajesz czuć i że w ogóle o to nie chodzi (przynajmniej w podejściu, do którego Cię zachęcam i sam stosuję). Rozwój sprawia coś dokładnie odwrotnego – że czujesz, że masz kontakt ze swoimi emocjami. Jednocześnie, dzięki temu, że mam za sobą bardzo dużo sytuacji zajmowania się emocjami i „wchodzenia we własne lęki”, to to, że czuję lęk w danej sytuacji nie paraliżuje mnie, lecz wyhamowuje i zaprasza do przyjrzenia się temu, o co mi chodzi.

Następnym krokiem jest decyzja. I najprościej rzecz ujmując, drogi są dwie – mogę albo zrezygnować ze swojej potrzeby i zachować status quo (chociaż status quo będzie obciążone, co rozwinę przy innej okazji), albo wybrać swoją potrzebę, wejść w swój lęk i zadziałać w sprawie swojej potrzeby.

Jak widzisz wybrałem to drugie. Wchodzę w swój lęk i robię. Czas pokaże jaki da to rezultat. Jest pewne: z tego wyboru będą jakieś korzyści i jakieś straty. Stratą jak mówiłem może być utrata zainteresowania niektórych osób śledzących do tej pory moje treści i oczywiście może być mi przykro, gdy ktoś oceni mój wybór. Korzyścią jest jednak to, że realizuję swoją potrzebę i jeśli ktoś mnie przyjmie w ramach jej realizowania, to nie tylko zaspokoję swoją potrzebę, ale też zyskam potwierdzenie więzi, z osobami, które mnie z tym przyjmą. Będzie to bowiem oparte na przyjmowaniu siebie takimi, jakimi jesteśmy, a nie na lęku przed „utratą miłości”, której tak naprawdę mogło nigdy wcale nie być.

Drugą pewną rzeczą jest to, że żadna kalkulacja, żadne przewidywania nigdy nie będą tym samym, czego doświadczysz po wejściu w swój lęk. Bardzo często wchodzenie w swój lęk sprawia, że się rozwijamy, że się aktualizujemy, że stajemy się coraz bardziej sobą. Jest to dla mnie piękny i fascynujący proces, chociaż oczywiście bywa trudny.

Poprzez przytoczony przykład chcę Ci przekazać, że w tym, że odnajdujesz w sobie kawałek miłego faceta nie jest niczym złym. Można go zobaczyć jako zasób, bo dzięki temu kawałkowi możesz uwzględnić w swoich decyzjach inne osoby i przez to wybierać dla siebie lepiej, niż gdybyś go nie miał. Innymi słowy, warto przyjmować w sobie ten kawałek, a potem wejść w swój lęk i zadziałać. Na początku może nie być to proste i może być Ci potrzebne zewnętrzne wsparcie, żebyś przy pierwszych próbach i ewentualnych niepowodzeniach nie był samotny w przeżywaniu emocji, które się pojawią. I żebyś zbyt szybko nie rezygnował z drogi uwzględniania siebie i swoich potrzeb w podejmowanych decyzjach.

A jeśli podejmiesz decyzję o pozostaniu miłym facetem, to oczywiście też ok. Bo co jest złego w byciu miłym facetem? Ważne moim zdaniem, żeby była to świadoma i Twoja własna decyzja. Kto wie, może na ten moment Twojego życia, to jest właśnie to, co możesz dla siebie zrobić najlepszego.

Bardzo jestem ciekaw jak to, o czym dzisiaj mówiłem, wpływa na Ciebie Drogi Mężczyzno. Będę wdzięczny za komentarz. A jeśli Droga Kobieto, również przeczytałaś ten wpis, to będę równie wdzięczny za podzielenie się jak temat miłego faceta pracuje w Tobie, z Twojej kobiecej perspektywy.

Jeśli uznasz to za stosowne, to poproszę o przekazanie informacji o tym wpisie dalej, do mężczyzny, o którym myślisz, że mu się przyda.

Tyle na dzisiaj, do usłyszenia,
Rafał Stolarek
Psychoterapeuta Gestalt

 

Potrzebujesz wsparcia? Nie musisz przez to przechodzić w pojedynkę. Sięgnij po wsparcie – Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz.

Jako certyfikowany psychoterapeuta oferuję wsparcie indywidualne i grupowe – dostępne w pełni online, w bezpiecznej i poufnej przestrzeni. Pracuję z klientami z Polski i zagranicy.

Umów spotkanie online

Uwaga: Trwa nabór do grupy psychoterapeutycznej online, w ramach której będzie możliwość w empatycznej i bezpiecznej przestrzeni odkrywać nowe sposoby bycia w relacji, przy wsparciu moim i grupy – kliknij by dowiedzieć się więcej i umówić się na darmową konsultację.

Ewentualnie zostaw namiar do siebie. Skontaktuję się z Tobą.

Psychoterapia Piaseczno Rafał Stolarek Psychoterapeuta PiasecznoJestem certyfikowanym psychoterapeutą w podejściu Gestalt. Moją intencją dla działalności Centrum Rozwoju Nasze Relacje jest dawanie Ci takich jakości, które umożliwią Ci poszerzenie świadomości. Wierzę bowiem, że poszerzona świadomość daje realne szanse na ugruntowane zmiany w życiu – życie w autentyczności, prawdzie, lekkości i obfitości.

Rafał Stolarek
Centrum Rozwoju Nasze Relacje
888-200-760
kontakt@naszerelacje.pl

 

Bądź na bieżąco z tym, co robię – zapisz się na newsletter:

 

Powyższy wpis jako nagranie video i audio:

YouTube

Spotify

https://open.spotify.com/episode/18cdXT8krs9w280Cp2mn4a?si=3ef43ad54a874418

 

#Relacje #Wsparcie #RozwójOsobisty #Gestalt #ZdrowiePsychiczne #PsychoterapiaPiaseczno

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *