Psychoterapia - Czym Jest Psychoterapia Dlaczego Psychoterapia Działa

Psychoterapia | Czym Jest Psychoterapia? Dlaczego Psychoterapia Działa?

Jest takie powiedzenie pół żartem pół serio, że na psychoterapię idzie się tylko z dwoma problemami: jeden to ojciec a drugi to matka.

Ale czym właściwie jest psychoterapia? Jak ona się dzieje i dlaczego działa?

Jaki jest sens psychoterapii, skoro odbywa się w gabinecie, a nie w realnym życiu?

Czym jest psychoterapia?

Psycho – czyli związana z obszarem psychicznym.

Terapia – czyli przywracanie zdrowia, leczenie, kuracja.

Owo przywracanie zdrowia to pojęcie dość pojemne. Pomieszcza w sobie pracę z osobami, które są chore psychicznie, albo mają zaburzenia osobowości. I wówczas często psychoterapeuci współpracują z lekarzami wykorzystującymi metody medyczne oraz leki, czyli z psychiatrami. 

Psychoterapia pomieszcza również pracę z osobami, które są zdrowe, ale doświadczają trudności. Owymi trudnościami może być niemal wszystko, bo trudność to pojęcie subiektywne. Bo to przecież klient psychoterapii decyduje o tym czy coś jest na tyle trudne, by udać się na terapię.

Przykłady tematów wnoszonych na psychoterapii

Kilka przykładów:

  • trudności w bliskich relacjach
  • sytuacje kryzysowe
  • niskie poczucie własnej wartości
  • obniżenie nastroju
  • brak energii
  • problemy z obszaru odżywiania się
  • poczucie braku lub pustki

I teraz z jednej strony mamy klienta, który doświadcza pewnego braku lub trudności i z drugiej strony psychoterapeutę czyli osobę, która:

  • posiada zasoby do wspierania drugiej osoby 
  • i towarzyszenia jej w jej drodze ku poprawie jakości życia.

Psychoterapia jest więc spotkaniem tych 2 światów oraz decyzją o wyruszeniu we wspólną podróż. Ta podróż:

  • może mieć cel, ale nie musi, 
  • może być sięganiem po coś, co obecnie wydaje się niedostępne
  • to wreszcie podróż, w której klient może lepiej poznać siebie, lepiej się zrozumieć i poszerzyć świadomość

Jak to się dzieje? 

W jaki sposób psychoterapia przebiega jest ściśle związane z nurtem oraz stylem pracy psychoterapeuty. Jeden terapeuta będzie bardziej wspierający, inny bardziej konfrontacyjny. Jeden będzie mniej wyraźny, inny bardziej. Jeden będzie pracował bardziej z ciałem, inny bardziej poprzez dialog.

Więcej o sposobach pracy znajdziesz w nagraniu o nurtach. Zazwyczaj chodzi jednak o to, by niejako zawracać klienta ku sobie. By to klient poczuł, zrozumiał, albo nadał sens temu co się z nim dzieje lub działo. To, co jest dla mnie niesamowite, to jak dużo może nam oddać osoba, która jest obok, widzi nas i słyszy. 

Taki prosty przykład zdania, które możesz usłyszeć na psychoterapii: “Mówisz o swojej trudności, ale uśmiechasz się przy tym”. Takie “przytrzymanie” klienta w jednym miejscu i wspólne, bezpieczne pooglądanie tego, co się wówczas dzieje, może być szansą na ugłośnienie trudnej sprawy, która dotychczas nie miała sposobności by wybrzmieć. 

Albo inny przykład: gdy klient wyraża złość do terapeuty i zostaje z nią przez niego przyjęty. Dla wielu osób, to może być coś, czego wcześniej nie mieli szansy doświadczyć. Tego typu tzw. “korektywne doświadczanie” może być w dłuższej perspektywie zachętą do tego, żeby uczyć się wyrażać złość, by korzystać z niej do ochrony własnych granic.

Tego typu przykłady będą bardzo indywidualne, bo dla każdego będzie kluczowe lekko coś innego. Wspólnym mianownikiem będzie natomiast obecna, życzliwa i wspierająca, albo czasem konfrontująca postawa terapeuty. Dlaczego? Bo jeśli nie mamy obecnie do czegoś dostępu, na przykład nie potrafimy wyrażać złości, to najprawdopodobniej, w przeszłości nie było okazji, żeby nauczyć się ją wyrażać, albo jej wyrażanie stanowiło zagrożenie. Bezpieczna przestrzeń jaką daje gabinet terapeutyczny, daje dobre warunki ku temu, by się tego nauczyć, nawet jeśli przez wiele, wiele lat, to wydawało się niemożliwe.

I może pomyślisz: i co z tego, że pokrzyczę sobie w gabinecie? A ja Ci powiem: nie wiem. Nie jestem wróżką. Wiem jednak, że jeśli nie wyrażałaś, albo nie wyrażałeś złości, a potem raz w gabinecie ją wyrazisz, to jest to duże wydarzenie. No i skoro okazało się, że to potrafisz, to być może następnym razem, już poza gabinetem, będzie Ci łatwiej się z nią skontaktować i ją wyrazić.

I tak to działa: małymi kroczkami, w bezpieczeństwie, w obecności życzliwej i kibicującej Ci osoby. 

Dlaczego psychoterapia działa?

Możesz powiedzieć: zamiast z terapeutą, mogę porozmawiać ze znajomym i będzie taniej.

I ja się z Tobą po części zgodzę: będzie taniej.

Natomiast jeśli chodzi o efekty tej rozmowy, to mogą nie być tak dobre jak po sesji terapeutycznej. Ze znajomym jesteście przecież w relacji, w której przynajmniej teoretycznie, powinna między Wami być w miarę równa wymiana. Czyli jeśli opowiesz o problemach w swoim związku, to czy znajomy nie opowie w odpowiedzi na to, o swoich problemach? Czy systematycznie będzie się z Tobą spotykał wyłącznie po to, by zajmować się Tobą? I czy wreszcie znajomy jest od tego, żeby wspólnie z Tobą mocno zagłębiać się w Twój świat pomagając Ci zrozumieć samego siebie lub poszerzyć świadomość? Jeśli w Twoim przypadku tak jest, to masz szczęście, ale jeśli jesteś w innej sytuacji i czujesz się samotnie ze swoim problemem, to szczególny sposób pracy, jakim jest praca z terapeutą, może być dobrym pomysłem.

Bo psychoterapia działa dlatego, albo działa wówczas, gdy pomiędzy terapeutą a klientem zaistnieje dobra przestrzeń i zawiąże się między nimi sojusz. Sojusz mający na celu pełną koncentrację na kliencie. Dzięki temu klient może wnosić ważne dla siebie treści. Samo ich wypowiedzenie może być krokiem do przodu. Bo mogą to być treści, które nigdy nie były wypowiadane. Do tego to, co wniesione przez klienta może być dodatkowo pooglądane z różnych perspektyw, dzięki czemu klient może wzbogacić swoje spojrzenie na dany obszar. Klient może wreszcie wyrazić to, co robi mu dany temat – jakie emocje i myśli wywołuje. To wszystko może powodować, że do obszaru, w którym klient doświadcza trudności, wpadnie trochę powietrza, trochę światła i być może ten obszar stanie się lżejszy, bardziej uporządkowany, bardziej przyjazny.

Jakiś czas temu widziałem nagranie, w którym jeden z youtuberów porównał psychoterapię do prostytucji, bo w przypadku obu usług klienci szukają namiastki miłości i w obu przypadkach klienci płacą za różnego typu, ale jednak w jakimś sensie “bliskie spotkanie”.

Dla mnie to porównanie, chociaż barwne, to jest jednak mocno nietrafione. Dlatego, że dobremu terapeucie zależy na kliencie. Owszem, klient płaci za usługę, ale szanujący się terapeuta nie będzie współpracował z kimś, kogo nie lubi, albo chociaż z którym nie sympatyzuje. Dobry terapeuta będzie w narożniku swojego klienta, będzie go wspierał, ale będzie też konfrontował z trudnymi tematami. 

W większości nurtów relacja terapeutyczna pomiędzy klientem a terapeutą jest kluczowa. A przecież relacja nie jest czymś, co działa w jedną stronę. Oczywiście to klient ma być głównym beneficjentem tej relacji, to jemu ma służyć, ale jednak żeby relacja czyli rodzaj więzi się pojawiła, terapeuta też się angażuje.

Nie jest to oczywiście miłość romantyczna, erotyczna, ani nawet miłość rodzicielska. Ale już blisko w tej relacji do miłości dziadków. Takim dobrym dziadkom zależy na tym, by wnuki były szczęśliwe, ale przez to że są do dziecka na większym dystansie niż rodzice, to nie mają jakiś szczególnych oczekiwań co do tego co wnuki będą w życiu robiły, nie próbują się realizować poprzez dzieci, mają też więcej doświadczenia i szerszy ogląd sytuacji.

Rogers nazywał owo nastawienie do klienta empatią, a Perls sympatyzowaniem.

Czy psychoterapia ma sens?

Możesz powiedzieć: brzmi fajnie, ale psychoterapia to nie życie. Co z tego, że w gabinecie jest ktoś dla mnie i ze mną, skoro w tym prawdziwym świecie jest zupełnie inaczej.

I to prawda. Gabinet nie zastąpi i nie powinien zastępować życia. Nie o to chodzi. Jeśli relacja terapeutyczna przerodziłaby się w coś na kształt czasu na ładowanie baterii na przetrwanie kolejnego tygodnia, to myślę, że warto byłoby się zastanowić nad jej kontynuowaniem.

Widzę psychoterapię bardziej jako swego rodzaju “poligon doświadczalny”. W prawdziwym świecie, nie zawsze można dostać informację zwrotną, na przykład gdy wyrażamy do kogoś złość. Terapeuta natomiast jest z reguły w stanie pomieścić tę złość, a często nawet się z niej ucieszyć widząc przełom po stronie klienta i traktując to jako wspólny sukces. Oczywiście to ucieszenie się może przyjść po chwili 😉 . I też gdyby złość klienta była nadmiarowa, albo przekraczająca, to terapeuta powinien postawić granice. Ale też jeśli zobaczy, że w ogóle jej nie ma, gdy Twoje granice są przekraczane, to zainteresuje się tym, dając Ci szansę na dostrzeżenie tego.

Można więc powiedzieć, że do jakiegoś stopnia spotkania z terapeutą będą “innym światem”, ale chodzi o to, żeby doświadczenie z gabinetu przekładać i wnosić w relacje z rzeczywistego świata. I potem ewentualnie omawiać skutki tych prób. Daje to szanse na to, by z czasem sposób Twojego przejawiania się w gabinecie mógł też być coraz bardziej widoczny w rzeczywistym świecie. Dzięki terapii możesz więc:

  • lepiej rozumieć siebie i to co się z Tobą dzieje
  • z jednej strony lepiej rozpoznawać wrażenia i emocje, które się u Ciebie pojawiają
  • a z drugiej zyskać korzystniejsze sposoby na zajmowanie się nimi oraz potrzebami z nimi związanymi
  • w połączeniu może to poprawić jakość Twojego życia 

Ma to szczególne znaczenie dla osób, które wokół siebie mają nieprzyjazne środowisko, nie mają wsparcia. Są na przykład w toksycznym związku i są z tym sami – nie mają wsparcia ani znajomych, anii rodziny. Psychoterapia może być wówczas taką spokojną wysepką na wzburzonym morzu. Na tej wysepce można się wzmacniać i rozwijać, ale też życie na wysepce nie jest życiem w pełni. I dlatego energię i zasoby zdobyte na tej wysepce warto wykorzystywać w realnym, nawet wzburzonym życiu. Przykłady wielu osób pokazują, że dzięki terapii łatwiej sobie radzić ze wzburzonym morzem, a także łatwiej dostrzec na tym morzu spokojniejsze obszary, które jakoś wcześniej nie były widoczne, albo dostępne.

I mówię o radzeniu sobie na wzburzonym morzu dlatego, że na terapii nie zadzieje się nic takiego, że to wzburzenie na morzu zniknie. Ono będzie. Różnica może być jednak taka, że Ty możesz korzystniej dla siebie na tym wzburzonym morzu funkcjonować, a z czasem to może procentować również znajdowaniem spokojniejszych i bardziej Ci służących wód. 

Oznacza to więc, że osoby szukające magicznych rozwiązań, dróg na skróty, albo złotych rad mogą się psychoterapią rozczarować. A skoro tak, to oznacza to, że psychoterapia nie jest ani dla wszystkich, ani też nie jest lekiem na całe zło. I dla mnie to dobrze. Bo gdyby mi ktoś powiedział, że terapia daje mi 100% szans na rozwiązanie moich problemów, to pewnie nigdy bym się na nią nie zdecydował.

Ciekaw jestem Twoich przemyśleń na temat psychoterapii. Zapraszam Cię do komentowania.

Trzymaj się ciepło. Cześć!

Jeśli potrzebujesz wsparcia lub chcesz popracować w ramach psychoterapii nad poszerzeniem własnej świadomości w obszarze Twojego przejawiania się w relacjach lub innych sferach, zachęcam Cię do rozważenia współpracy z kimś z zespołu Nasze Relacje. Więcej szczegółów znajdziesz tutaj: Psychoterapia i tutaj: Zespół Nasze Relacje.

 

Ten artykuł powstał również jako nagranie wideo 🙂


>

Photo by Anthony Tran on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *